Walki i wyzwolenie Kołobrzegu

W listopadzie 1944 roku, zgodnie z rozkazem Hitlera, Kołobrzeg został ogłoszony twierdzą. Od tej chwili życie miasta podporządkowano decyzjom komendanta Festung Kolberg. Na początku marca, mimo mroźnej zimy, miasto było już przygotowane do obrony. Na redzie stały okręty wojenne Kriegsmarine, a na szynach czekał pociąg pancerny. Kołobrzeski dworzec kolejowy stał opuszczony, nieświadomy roli, jaką miał odegrać w ciagu następnych dni.

Pierwszy atak na Kołobrzeg przypuściły czołgi Armii Czerwonej 4 marca. Rankiem 8 marca, do walki weszli polscy żołnierze z 6 Dywizji Piechoty Wojska Polskiego, którzy otrzymali rozkaz: (...) oczyścić miasto z resztek sił nieprzyjaciela!. Pierwsze natarcie skończyło się jednak niepowodzeniem. W następnych dniach weszła do walki 3 Dywizja Piechoty oraz pododdziały saperów. Niemcy rzeczywiście - tak jak chciał Hitler - bronili się do ostatniego żołnierza. Często wspomagali ich cywile, kobiety, dzieci i młodzież; fanatyczni obrońcy czasem przykuwali się łańcuchami do swych stanowisk ogniowych po to, aby nie mieć szansy wycofania się z pola walki.

Powoli jednak zaczęto wgryzać się w niemieckie linie obrony. 12 marca dowódca, gen. Popławski, wprowadził jeszcze do walki pułki ciężkich czołgów i artylerii oraz 4 Dywizję Piechoty WP, atakującą w pasie między morzem a białogardzką linią kolejową. Walczących wspomagały z powietrza samoloty 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego "Warszawa", zrzucające na stronę niemiecką propagandowe ulotki nawołujące do zaprzestania dalszej bezcelowej walki. W wyniku nocnego uderzenia zajęto białe koszary, lecz 14 marca około godziny piętnastej Polacy przerwali ogień na skutek ogromnych strat w ludziach. Do niemieckiego dowódcy twierdzy pułkownika Fellriede wysłano wówczas drogą radiową propozycję zaprzestania walk. Odpowiedź brzmiała: w 1807 roku wojska napoleońskie nie potrafiły zdobyć Kołobrzegu, tym bardziej nie uda to się teraz Polakom. Walki rozgorzały więc od nowa.

15 marca Niemcy wprowadzili do walki zapasowe bataliony "Kell", które w międzyczasie przybyły droga morską ze Świnoujścia. Polacy jednak szli jak burza, walcząc zaciekle o każdy dom; zdobyli czerwone koszary i parowozownię; sforsowali brzeg Wyspy Solnej i mosty na Więcemince, co zdezorganizowało obronę nieprzyjaciela. W końcu Niemcy skupili swoje wysiłki na obronie portu, z którego ewakuowali już ludność cywilną, a później i żołnierzy. W nastepnym dniu walki przeniosły się na dworzec kolejowy oraz w rejon fabryki farmaceutycznej i toru wyścigów konnych. Bitwa toczyła się w sercu miasta, tam uciekające oddziały niemieckie podpalały każdy budynek, co znacznie osłabiało tempo natarcia.

Ostatnim dniem walk był 17 marca. Wojsko Polskie kontynuowało natarcie na dworzec kolejowy, na centralną część miasta oraz w rejonie pasa nadmorskiego. Nocą Niemcy po kryjomu opuścili główny pas obrony, pozostawiając tam nieliczne oddziały markujące silną obronę, i rozpoczęli ewakuację swoich wojsk drogą morską. Jeszcze w nocy oddziały 7 Pułku Piechoty zdobyły dworzec kolejowy i nad ranem dotarły do morskiego brzegu, na wschód od latarni. Wrogie oddziały osłaniające zostały zniszczone lub wzięte do niewoli, jednak większość żołnierzy niemieckich zdołano ewakuować do Świnoujścia.

Późnym popołudniem 18 marca 1945 roku, na tarasie fortu (tam, gdzie dziś stoi latarnia morska) odbyły się żołnierskie zaślubiny Polski z Morzem - wydarzenie, które na stałe weszło do historii naszego kraju. Rzucając zaślubinowy pierścień, wąsaty kapral, Franciszek Niewidziajło, donośnym głosem wypowiedział znamienne słowa: Przyszliśmy, Morze, po ciężkim trudzie. Widzimy, że nie poszedł na marne. Przysięgamy, że Cię nigdy nie opuścimy. Rzucając ten pierścień w Twe fale biorę z Tobą ślub, ponieważ Tyś było i będziesz zawsze nasze.

W walkach o Kołobrzeg poległo 1013 polskich żołnierzy, 142 zginęło bez wieści, a 2652 zostało rannych. Tablicę upamiętniającą tamte wydarzenia wmurowano w budynek dworca w 25 rocznicę powstania Wojska Polskiego.

Opracował: Filip Karoński, Warszawa